Zofia Kozimor

DwugAi??os o Aztekach

Po jaki temat siAi??gajAi?? dziAi?? A?urnaliAi??ci A?Ai??dni epatowania czytelnikA?w? Gdy wyczerpiAi?? siAi?? wszystkie dyA?urne tematy gwarantujAi??ce poczytnoAi??Ai??, siAi??ga siAi?? po okrucieAi??stwa AztekA?w. Przy okazji kolejnego rewelacyjnego odkrycia, jak i bez niego, Aztekowie sAi?? wdziAi??cznym tematem. Czego dowiadujemy siAi?? z tych artykuAi??A?w? O osiAi??gniAi??ciach cywilizacyjnych AztekA?w? Nie. O ich poezji i filozofii? SkAi??d! O ich lAi??kach i nadziejach? TeA? nie. Dowiadujemy siAi?? po raz n-ty, A?e Aztekowie zabijali. I to jak zabijali. Od rana do nocy obdzierali ze skA?ry, wyrywali serca, mordowali dziewice i dzieci, ciaAi??a spychali ze schodA?w piramid (koniecznie kopniakiem), laAi??a siAi?? krew i oddawano siAi?? ludoA?erczym bachanaliom. Bez wzglAi??du na temat zaanonsowany w tytule, artykuAi?? staje siAi?? wyczerpujAi??cym rejestrem wymyAi??lnych okrucieAi??stw AztekA?w. A suchy rejestr tortur wywoAi??uje dreszcz grozy, caAi??kiem poA?Ai??dany, i konkretyzuje siAi?? w peAi??nych oburzenia epitetach: ponury, straszny, przeraA?ajAi??cy, makabryczny, koszmarny. Po lekturze kolejnego artykuAi??u przekonujemy siAi?? po raz kolejny, jakimi to potworami byli Aztekowie.

KiedyAi?? LAi??vi-Strauss zauwaA?yAi??, A?e jeAi??li chodzi o okrucieAi??stwo, ktA?re jest zjawiskiem uniwersalnym, w historii ludzkoAi??ci wyAi??ania siAi?? rzeczywiAi??cie kilka potworA?w. Ale palmAi?? pierwszeAi??stwa w tym smutnym konkursie, przydzieliAi??, o dziwo, ludziom Zachodu.1

Dlaczego wiAi??c w kolejnych artykuAi??ach nie epatuje siAi?? czytelnika wyliczaniem okrucieAi??stw z wAi??asnego podwA?rka? A przecieA? jest w czym wybieraAi??. Od Rzymian rozkoszujAi??cych siAi?? zabijaniem podczas igrzysk, przez inkwizytorA?w stosujAi??cych najbardziej wymyAi??lne tortury, kolonizatorA?w cywilizujAi??cych owych okrutnych Indian w sposA?b nie mniej okrutny, po okrucieAi??stwa XX wieku, wobec ktA?rych blednAi?? Ai??redniowieczne sale tortur. A i poczAi??tek tego wieku ma juA? sAi??uszne w tej dziedzinie osiAi??gniAi??cia. Dlaczego wiAi??c nie moA?emy wybaczyAi?? Aztekom?

Problem z Aztekami jest taki, A?e nie tyle same okrucieAi??stwa wydajAi?? nam siAi?? nie do przyjAi??cia, ile przyczyna tych okrucieAi??stw. Nie tyle z zabijaniem nie moA?emy siAi?? pogodziAi??, ile z brakiem konkretnego, logicznego, zrozumiaAi??ego powodu. Bo to, A?e zabijali, by nakarmiAi?? bogA?w, nie moA?e nam siAi?? pomieAi??ciAi?? w gAi??owach. Podobny sceptycyzm budzi zresztAi?? boski zakaz zabijania. Z pozostaAi??ymi zakazami wcale nie jest lepiej. A boskie nakazy miAi??osierdzia i wybaczania wydajAi?? siAi?? dziAi?? chimerAi??. Bez wzglAi??du na wyznawany Ai??wiatopoglAi??d, trudno jest nam, indywidualistom, panom naszego losu, nadajAi??cym osobiAi??cie sens naszemu A?yciu, zrozumieAi?? odgA?rne nakazy, a jeszcze trudniej ugiAi??Ai?? siAi?? pod nimi. AztekA?w opAi??tania bogami nie przyjmujemy do wiadomoAi??ci, nie rozumiemy, nie moA?emy pojAi??Ai??. Bo gdyby zabijali w imiAi?? ziemi czy zAi??ota, sprawa byAi??aby jasna. Gdyby zabijali w imiAi?? bogactw, wpAi??ywA?w, zAi??A?A? ropy naftowej czy uranu, nie tylko byAi??my ich zrozumieli, ale moA?e i poparli, w zaleA?noAi??ci od tego, co jaka ideologia wAi??oA?yAi??aby nam do gAi??owy. Ale zabijaAi??, aby nakarmiAi?? bogA?w, aby podtrzymaAi?? niebo? To jakby zabijaAi?? bez powodu. Ci Aztekowie byli jednak koszmarni.

PoniewaA? zabijanie z boskich nakazA?w wydaje nam siAi?? co najmniej szalbierstwem, szukamy przyczyn racjonalnych. Rytualny kanibalizm AztekA?w tAi??umaczono brakiem biaAi??ka w ich diecie, a rytualne mordy dziaAi??aniem grzybA?w halucynogennych. Ci jednak, ktA?rzy odrzucajAi?? podobne tAi??umaczenia, znajdujAi?? siAi?? w kropce. WAi??rA?d nich autorka ksiAi??A?ki o Aztekach, Inga Clendinnen2, ktA?ra okrucieAi??stw AztekA?w pojAi??Ai?? nie moA?e. ai??zJesteAi??my w stanie przynajmniej czAi??Ai??ciowo zaakceptowaAi?? – pisze – rzymskie cyrki i owo szaleAi??cze podniecenie gwaAi??townAi??, Ai??miertelnAi?? walkAi??, podniecenie, ktA?re udzielaAi??o siAi?? zarA?wno jej protagonistom, jak i publicznoAi??ciai???. (Ai??e teA?, przy wymienianiu powodA?w, dla ktA?rych moglibyAi??my zrozumieAi?? okrucieAi??stwo AztekA?w, nie przyszedAi?? mi do gAi??owy ten jeden: zabijanie dla zabawy). I autorka dodaje: ai??zTo, co przejmuje nas dreszczem w starannie opracowanym scenariuszu okrutnych ceremonii MexikA?w, to poAi??Ai??czenie przemocy z pozornie bezosobowAi??, biurokratycznAi?? rzeczowoAi??ciAi??ai???, ich ai??zprzeraA?ajAi??cy utylitaryzmai???. JeAi??li autorka ksiAi??A?ki o Aztekach nie zrozumie sensu ceremonii, ktA?re stanowiAi??y podstawAi?? A?ycia tego ludu, czego wiAi??c wymagaAi?? od innych? Nawiasem mA?wiAi??c, owa ai??zbiurokratyczna rzeczowoAi??Ai??ai??? wyziera, owszem, z artykuAi??A?w, ktA?re ograniczajAi?? siAi?? do wyliczania okrucieAi??stw AztekA?w, a ich ai??zprzeraA?ajAi??cy utylitaryzmai??? powstaje w wyniku racjonalnej, naukowej, pozornie beznamiAi??tnej, w gruncie rzeczy wartoAi??ciujAi??cej, interpretacji zjawisk, ktA?rych nie rozumiemy. Praca Ingi Clendinnen jest dobrym tego przykAi??adem. Autorka podchodzi do rytuaAi??A?w AztekA?w od strony psychologicznej, socjologicznej, ekonomicznej, historycznej, analizuje drobiazgowo wszystkie moA?liwe uwarunkowania, nie wgAi??Ai??bia siAi?? tylko w filozofiAi?? ludu, ktA?rego kultura i A?ycie byAi??y wcieleniem filozofii. Owszem wie, A?e aby zrozumieAi?? te ceremonie trzeba ai??zcoAi?? wiedzieAi?? o zakresie i strukturze imaginacyjnego Ai??wiata AztekA?wai???, tu i A?wdzie przypomina o roli sacrum, uwaA?a jednak, A?e ai??zprzede wszystkim naleA?y ustaliAi?? zewnAi??trzne okolicznoAi??ci tych praktykai???. I ustala. Dowiadujemy siAi??, skAi??d Aztekowie brali ai??ztowarai??? na ofiary ai??zmasowych rzeziai???, jak traktowali A?w towar za A?ycia i jak wyglAi??daAi??a ai??zprzerA?bkaai??? ich ciaAi?? po Ai??mierci. Poznajemy ai??zstarannie opracowane scenariuszeai??? ceremonii, ai??zwykalkulowane przedstawieniaai???, i ai??zwyrafinowane metodyai??? zabijania. Wszystko, rozumie siAi??, wykonywane z zimnAi?? premedytacjAi??. Dowiadujemy siAi??, A?e ofiary MexikA?w ai??zbyAi??y tylko i wyAi??Ai??cznie ofiaramiai???, a ich niewinnej Ai??mierci nie moA?na usprawiedliwiAi?? nawet karAi??. Wielkim problemem autorki jest wytAi??umaczenie ulegAi??oAi??ci i potulnoAi??ci prowadzonych na rzeA? ludzi. Widzi je w ai??zwyobcowaniu spoAi??ecznym i psychicznym, w demoralizacji, oszoAi??omieniu i strachuai???. Trudno w to uwierzyAi??, sAi?? wiAi??c kolejne wyjaAi??nienia. Autorka opisuje ai??zmanipulowanie towarem ludzkimai???, stosowanie ai??zperfidnych praktykai??? wyrachowanych kapAi??anA?w, w ktA?rych widzi ai??zimpresariA?w bardziej niA? ascetA?wai???, oraz ai??zorganizatorA?w Ai??wiadomie zamierzonego ataku na zmysAi??yai??? ludzi. Z kapAi??anami ma jednak problem. Okazuje siAi?? bowiem, A?e sAi?? oni nie tylko impresariami i manipulatorami, ale rA?wnieA? ai??ztytanami samoudrAi??czeAi??ai???. Sensu tych praktyk autorka nie pojmuje: ai??zNie wiemy, jak rozumiano tAi?? ponurAi?? powinnoAi??Ai?? i jaki byAi?? sens tych wszystkich samoudrAi??czeAi??, byAi??a to jednak czynnoAi??Ai?? staAi??a i nieuniknionaai???. I choAi?? niezrozumiaAi??ych zjawisk nie moA?na wytAi??umaczyAi??, moA?na je zawsze opisaAi??. Autorka opisuje wiAi??c ofiary z dzieci, ktA?rym podrzynano gardAi??a, ofiary z tzw. ai??zwykAi??panych niewolnikA?wai???, ktA?rych zniewalano pieszczotami i alkoholem, w koAi??cu ofiary skAi??adane z prestiA?owych wojownikA?w, ktA?rych motywacje porA?wnuje do motywacji gwiazdorA?w podziwianych przez tAi??um. Zapoznajemy siAi?? wiAi??c z wachlarzem wszystkich moA?liwych przyczyn ulegAi??oAi??ci ludzi i perfidii kapAi??anA?w, wszystkich oprA?cz religijnych. Autorka dokonuje teA? odkrycia. Twierdzi mianowicie, A?e ai??zMexikowie widzieli niewAi??tpliwie w swych ofiarach istoty ludzkie, jednakA?e inne, to znaczy nie takie, za jakie sami siAi?? uwaA?aliai???. Sugeruje wiAi??c, A?e choAi?? w rytualnych zabA?jstwach AztekA?w jest jeszcze wiele niejasnoAi??ci, to stwierdzenie, iA? zabijali oni nie swoich, lecz innych, ai??zstanowi juA? krok naprzA?dai???! OsobiAi??cie, po wywodzie Ingi Clendinnen, chciaAi??abym zrozumieAi?? jedno. Po co w tym zabijaniu dla zabijania, jeAi??li odrzuciAi?? posAi??dzenie o perwersjAi??, Aztekowie zadawali sobie tyle trudu, A?eby te skomplikowane ceremonie przygotowaAi??, jeAi??li sprawAi?? moA?na byAi??o zaAi??atwiAi?? szybko i bez ceregieli? TAi??umaczAi??c drobiazgowo zewnAi??trzne okolicznoAi??ci okrutnych praktyk, autorka nie tAi??umaczy niczego. Tworzy kolejny katalog zbrodni, sowicie okraszony wyrazami niedowierzania i oburzenia. Wspominane od czasu do czasu sacrum staje siAi?? teoretycznym zaAi??oA?eniem, konstrukcjAi?? czysto intelektualnAi?? i tak abstrakcyjnAi??, A?e sama autorka nie jest w stanie w niAi?? uwierzyAi??. Racjonalne, naukowe spojrzenie na kulturAi?? zasadzonAi?? caAi??kowicie na intuicyjnym poznaniu musi prowadziAi?? do niezrozumienia, gdyA? siAi??Ai?? rzeczy opiera siAi?? na niewiedzy. Trudno teA? nie pomyAi??leAi??, A?e sam sposA?b przedstawienia obcej kultury, jak i jAi??zyk do tego uA?yty mogAi?? stanowiAi?? formAi?? jej ujarzmienia. KoAi??cowa teza o zabijaniu ai??zinnychai??? teA? budzi wAi??tpliwoAi??ci. Relacja o Michoacanie, autentyczny przekaz indiaAi??ski, opisuje ofiary z ludzi skAi??adane przez PurhepechA?w (TaraskA?w), bliskich sAi??siadA?w AztekA?w. MoA?na przypuAi??ciAi??, A?e motywacje tego ludu byAi??y podobne. Dla autorA?w Relacji Ai??mierAi?? na kamieniu ofiarnym nie byAi??a karAi??, lecz honorem i posiadaAi??a gAi??Ai??boki sens. Kiedy wrogowie schwytali syna Tariacuri, krA?la TaraskA?w, ten poczuAi?? siAi?? dumny: ai??zTak, jestem szczAi??Ai??liwy, gdyA? nakarmiAi??em sAi??oAi??ce i bogA?w niebios. SpAi??odziAi??em gAi??owAi??, ktA?rAi?? zetnAi??, spAi??odziAi??em serce, ktA?re wyrwAi??. MA?j syn staAi?? siAi?? sAi??odkim chlebem, najlepszym zboA?em. NakarmiAi??em nim do syta cztery strony Ai??wiata.ai??? WiAi??c kiedy kapAi??ani wrogiego ludu, z obawy przed represjami, postanowili krA?lewskiego syna oszczAi??dziAi?? i odesAi??aAi?? do ojca, pogrAi??A?yli w rozterce zarA?wno jednego, jak i drugiego: ai??zCo mA?wicie? Ja nie mogAi?? odejAi??Ai??. Nasz bA?g Curicaueri juA? mnie podeptaAi?? nogami. Niebiescy bogowie wiedzAi??, A?e jestem waszym wiAi??A?niem i juA? mnie spoA?yliai???. PoniewaA? kapAi??ani nie oAi??mielili siAi?? krA?lewicza zabiAi??, kazaAi?? go zabiAi?? i poAi??wiAi??ciAi?? na oAi??tarzu jego ojciec, krA?l Tariacuri3.

Ceremonie AztekA?w opisaAi?? hiszpaAi??ski duchowny Bernardino de SahagA?n. ByAi?? nimi przeraA?ony, ale, o zgrozo, zafascynowany. InterpretowaAi?? je po swojemu, oceniaAi?? wedAi??ug swoich wartoAi??ci, ale doskonale pojAi??Ai?? ich gAi??Ai??boki sens. BezbAi??Ai??dnie dostrzegAi?? w nich prastare opAi??tanie bogami, wiarAi?? absolutnAi??, gAi??Ai??bokAi??, wszechobecnAi?? i ogarniajAi??cAi?? wszystko. I on, duchowny, odkryAi?? nagle, A?e tak silna wiara jest mu obca. JeAi??li czegoAi?? w ceremoniach AztekA?w nie mA?gAi?? pojAi??Ai??, to A?arliwoAi??ci owej wiary, owego caAi??kowitego, absolutnego poddania siAi?? bogom czy demonom. StAi??d jego przeraA?enie i fascynacja. Duchowny potAi??pia opisywane Ai??wiAi??ta, ale udziela mu siAi?? ich magia, ich szaleAi??stwo. W ten sposA?b odczytaAi?? opisy Bernardina de SahagA?n Jean-Marie Le ClAi??zio. Pisarz jest doskonaAi??ym znawcAi?? Ai??wiAi??tych tekstA?w Mezoameryki, dokonaAi?? znakomitego tAi??umaczenia na jAi??zyk francuski Relacji o Michoacanie i KsiAi??g Chilam Balam, zgAi??Ai??biAi?? religiAi?? i filozofiAi?? tych ludA?w, ich sposA?b myAi??lenia, ich koncepcjAi?? Ai??wiata. PodAi??A?ajAi??c Ai??ladem Bernardina de SahagA?n, pisarz przedstawia azteckie ceremonie w swej niezwykAi??ej ksiAi??A?ce MeksykaAi??ski sen albo przerwana myAi??l indiaAi??skiej Ameryki. Nie ukrywa ich okrucieAi??stwa, ale prA?buje oddaAi?? ich sens. Opisuje piAi??kno tych Ai??wiAi??t, ktA?re za hiszpaAi??skim kronikarzem, przedstawia w sposA?b sugestywny i zrozumiaAi??y. PoniewaA? z takim podejAi??ciem do Ai??wiata AztekA?w i z takAi?? prA?bAi?? interpretacji ich rytuaAi??A?w nieczAi??sto siAi?? spotykamy, przytaczam kilka fragmentA?w tej niezwykAi??ej ksiAi??A?ki:

Sen o poczAi??tkach

ai??zRytuaAi??y. To one tworzAi?? historiAi?? Indian Nowej Hiszpanii. To one formujAi?? naturAi?? tych ludA?w. ObrzAi??dy codzienne i na wielkie Ai??wiAi??ta sAi?? wiAi??ziAi?? Ai??Ai??czAi??cAi?? ludzi, przekazujAi??cAi?? im sekretnAi?? moc bogA?w. Dla tych ludA?w magicznych bogowie sAi?? wszystkim, Ai??wiat rzeczywisty nie liczy siAi?? wcale. RytuaAi??y zastAi??pujAi?? prawa, sztukAi??, moralnoAi??Ai??, historiAi??, nawet jAi??zyk. Dla Bernardina de SahagA?n, czAi??owieka renesansu bardziej niA? duchownego, rA?wnie silna wiara, podobna moc magii sAi?? wiAi??cej niA? zadziwiajAi??ce, sAi?? niezrozumiaAi??e. Niemniej niezrozumienie A?arliwoAi??ci Indian, przeraA?enie wobec krwawego okrucieAi??stwa ich religii ustAi??pujAi?? ciekawoAi??ci, jakby Bernardino de SahagA?n odczuwaAi?? czasami zawrA?t gAi??owy wobec piAi??kna i siAi??y tej magii. MoA?e pojawia siAi?? wtedy po raz pierwszy w Ai??onie starzejAi??cego siAi?? spoAi??eczeAi??stwa Zachodu zauroczenie ludami ai??zpierwotnymiai???, ktA?rych A?ycie i wiara sAi?? tak nowe, tak prawdziwe. Krwawy i okrutny rytuaAi?? AztekA?w nie jest dekoracjAi??; jest A?yciem i Ai??mierciAi??, wspaniaAi??y, mieniAi??cy siAi?? maskami, kostiumami, bogactwem piA?r, zAi??ota, turkusA?w. Nieoczekiwanie, przy okazji wstrzAi??su, jakim byAi??a konkwista, ponury, purytaAi??ski czAi??owiek chrzeAi??cijaAi??skiej inkwizycji spotyka ludy, ktA?re podczas brutalnych i oszaAi??amiajAi??cych obrzAi??dA?w utoA?samiajAi?? siAi?? z bogami. WstrzAi??s konkwisty jest rA?wnieA? wstrzAi??sem dla konkwistadora: napeAi??nia go obawAi?? i przynosi upojenie.

W rytuaAi??ach AztekA?w opisanych przez Bernardina de SahagA?n uderza niezwykAi??a drobiazgowoAi??Ai?? w oddaniu kaA?dego szczegA?Ai??u, kaA?dego ubrania, kaA?dego malowidAi??a na ciele tancerzy, kaA?dego instrumentu, ktA?ry niosAi??. SahagA?n notuje po hiszpaAi??sku zwroty przekazane ustnie przez katechizm calmecac, owych wojennych i kapAi??aAi??skich szkA?Ai?? Indian. Wyczuwa siAi?? wyraA?nie, A?e hiszpaAi??ski kronikarz zafascynowany jest tym pogaAi??skim katechizmem, olAi??niony jego splendorem, jego A?arliwoAi??ciAi??. Tancerze, wojownicy, kapAi??ani, nawet ludzie, ktA?rych skAi??ada siAi?? w ofierze, przestajAi?? byAi?? zwykAi??ymi Ai??miertelnikami; stajAi?? siAi?? bogami, ktA?rych rytuaAi?? przenosi do innego Ai??wiata, a tym samym uwznioAi??la, przeksztaAi??ca ich istnienie. NastAi??puje prawdziwe przemienienie. W dodatku do ksiAi??gi II, mA?wiAi??c o Ai??wiAi??cie Ixnextiua, co znaczy ai??zPoszukiwanie przeznaczeniaai???, SahagA?n notuje: ai??zPowiadali, A?e podczas tego Ai??wiAi??ta wszyscy bogowie taAi??czAi??, dlatego ci, ktA?rzy taAi??czyli, przebierali siAi??, jedni za ptaki, inni za zwierzAi??ta, niektA?rzy przeksztaAi??cali siAi?? w tzintzones (kolibry), inni w motyle, szerszenie, muchy bAi??dA? A?uki. Inni jeszcze nosili na plecach Ai??piAi??cego mAi??A?czyznAi?? i mA?wili, A?e to senai???.

Sakralne taAi??ce, drobiazgowo przygotowywane w okresie Ai??wiAi??t, sAi?? wyobraA?eniem innego Ai??wiata i jego bogA?w, wykazujAi?? uprzednioAi??Ai?? magii i mitu wzglAi??dem A?ycia rzeczywistego. WAi??aAi??nie to niepokoi i fascynuje SahagA?na, i kaA?e mu sporzAi??dziAi?? owo pogaAi??skie kompendium. DwadzieAi??cia lat po masakrach podboju, kiedy wszystko zniknAi??Ai??o na zawsze, czar sAi??A?w ostatnich Ai??wiadkA?w sprawia, A?e na pustyni wyAi??aniajAi?? siAi?? fantastyczne postaci tancerzy, kapAi??anA?w, muzykA?w oraz bogA?w, ktA?rzy zeszli do swego ludu, aby uczestniczyAi?? z nim raz jeszcze w tajemniczych rytuaAi??ach.

AswiAi??to sAi??oAi??ca, Ai??wiAi??to ognia, Ai??wiAi??to wojny, Ai??wiAi??to wody, kobiet, kupcA?w. NajwaA?niejsze obrzAi??dy przenoszAi?? ludzi do innego krA?lestwa, ktA?rego nie dotknAi??Ai??a klAi??ska. ObserwujAi??c te figury, gesty, pomalowanie twarze, nakrycia gAi??owy z piA?r, wysadzane szmaragdami tarcze, sAi??yszAi??c obsesyjny rytm bAi??bna, dA?wiAi??k trAi??b i zaklAi??cia, wdychajAi??c jeszcze zapach kadzidAi??a i cierpki zapach ofiarnej krwi, hiszpaAi??ski kronikarz ulega fascynacji magiAi??. I oto jego ksiAi??A?ka przestaje byAi?? suchym rejestrem, staje siAi?? podrA?A?Ai?? w przeszAi??oAi??Ai??, do A?rA?deAi?? czasu, A?rA?deAi?? tajemnicy. Tutaj, w tym piAi??knym i brutalnym Ai??wiecie, kaA?da chwila dnia i nocy poAi??wiAi??cona jest bogom i siAi??om nadprzyrodzonym. KaA?da rzecz, kaA?da istota majAi?? swoje miejsce w Ai??wiAi??tym taAi??cu. DziAi??ki kronice Bernardina de SahagA?n pamiAi??Ai?? Indian pozwala i nam uczestniczyAi?? w tym rytuale, peAi??nym niepokoju i osobliwoAi??ci. [...]

Krew

W historii Ai??wiata nie ma prawdopodobnie ludu rA?wnie zafascynowanego krwiAi??. Aztekowie sAi?? niAi?? opAi??tani, opanowani do obsesji, rzec moA?na, posAi??uszni magicznemu zaklAi??ciu. Nie ulega wAi??tpliwoAi??ci, A?e dla Bernardina de SahagA?n, jak dla wiAi??kszoAi??ci hiszpaAi??skich kronikarzy, ta obsesja jest przejawem siAi?? diabelskich, paktu zawartego z demonem. Ai??aden lud nie wykazaAi?? podobnego pociAi??gu do ofiar ai??i?? skAi??adanych ze zwierzAi??t, gAi??A?wnie jednak z ludzi, obdzieranych ze skA?ry, Ai??wiartowanych, palonych, ktA?rym wyrywano serca. Ten lud cywilizowany, o duA?ym smaku, ktA?rego wiele osiAi??gniAi??Ai?? przewyA?szaAi??o osiAi??gniAi??cia hiszpaAi??skich zdobywcA?w, lud uprawiajAi??cy sztuki, filozofiAi??, poezjAi??, potrafiAi?? wykazaAi?? siAi?? przy okazji rytualnych Ai??wiAi??t niesAi??ychanym okrucieAi??stwem. Ai??w stygmat okrucieAi??stwa zawiAi??nie nad tAi?? cywilizacjAi?? na dAi??ugo po jej zniszczeniu, jak degradujAi??cy symbol, znak niA?szoAi??ci moralnej, ktA?ry do dziAi?? ciAi??A?y nad ostatnimi przedstawicielami indiaAi??skich nacji.

Tymczasem, jeAi??li dobrze rozwaA?yAi?? problem, meksykaAi??skie ludy nigdy nie wykazaAi??y siAi?? okrucieAi??stwem takim jak Rzymianie podczas igrzysk w cyrkach. OkrucieAi??stwo Indian nie byAi??o bezcelowe. StanowiAi??o dzikoAi??Ai?? Ai??wiAi??tAi??, mistycznAi??, caAi??kowicie poddanAi?? woli i upodobaniu bogA?w. [...]

Krew pAi??ynie podczas Ai??wiAi??t religijnych, zarA?wno zwierzAi??t, jak i ofiar ludzkich, krew pAi??ynie z ran, ktA?re ludzie zadajAi?? sobie na znak pokuty. DziAi?? jeszcze krwawe ofiary towarzyszAi?? modlitwom niektA?rych ludA?w meksykaAi??skich, takich jak Tarahumara czy Huichol. Dla Indian modlitwa religijna zwiAi??zana jest przede wszystkim z upuszczeniem krwi. [...] Krew jest znakiem religijnej A?arliwoAi??ci, znakiem ulegAi??oAi??ci czAi??owieka wobec panA?w niebios czy piekieAi??. Te umartwiania, z pewnoAi??ciAi?? bardzo bolesne ai??i?? SahagA?n notuje, iA? pokutnicy przesuwali sAi??omkAi?? w jAi??zyku do oAi??miuset razy ai??i?? byAi??y symbolom zgody azteckiego ludu na cierpienie. SprowadzajAi??c krwawe okrucieAi??stwo do spektaklu, cywilizacja chrzeAi??cijaAi??ska wynaturzyAi??a jego gAi??Ai??bokAi?? prawdAi??. Dla Indian, krew i cierpienie przypieczAi??towujAi?? wspA?lne przeznaczenie ludzi, ich caAi??kowite poddanie siAi?? bogom.

Ludzkie ofiary przeraA?aAi??y hiszpaAi??skich konkwistadorA?w, ktA?rzy widzieli w nich diabelskAi?? perwersjAi??. CzyA? mogli zrozumieAi?? to inaczej? Dla nich przelana krew nie zraszaAi??a ani ziemi, ani nieba, przelewano jAi?? w imiAi?? dA?br ziemskich, zAi??ota, niewolnikA?w, w imiAi?? potAi??gi hiszpaAi??skiego krA?la. RodzAi??cy siAi?? humanizm Europy XVI wieku nie mA?gAi?? pojAi??Ai?? magicznej mocy tego rytuaAi??u, jego kosmicznego okrucieAi??stwa.

I tak w Ai??wiecie Indian kaA?dego dniaAi?? przelewano krew, aby dostarczyAi?? tajemniczej przyjemnoAi??ci bogom, ktA?rzy stworzyli Ai??wiat i utrzymywali go przy A?yciu. Krew ludzi pAi??ynAi??Ai??a, aby nie ustaAi??a rA?wnowaga kosmosu, aby co dzieAi?? pojawiaAi??o siAi?? sAi??oAi??ce, pAi??onAi??Ai?? ogieAi??, pAi??ynAi??Ai??a woda i rodziAi??a siAi?? kukurydza. Krew pAi??ynAi??Ai??a z rytualnych ran, bez przerwy, z pokolenia na pokolenie, A?eby ochroniAi?? A?yjAi??cych od zAi??owrogich siAi??, A?eby wypeAi??nione zostaAi??o tajemnicze przeznaczenie. [...]

AsmierAi??

OpAi??tanie krwiAi?? to opAi??tanie gwaAi??townAi?? Ai??mierciAi??. Obsesyjna myAi??l o Ai??mierci osiAi??gnAi??Ai??a u narodA?w Mezoameryki stopieAi?? niebywaAi??y. Majowie, Toltekowie, Taraskowie, Aztekowie A?yli w pesymistycznym oczekiwaniu katastrofy. KsiAi??gi Chilam Balam, wieszczenia kapAi??anA?w, wszystkie bez wyjAi??tku legendy i mity mA?wiAi??y o bliskiej Ai??mierci. IndiaAi??skie ludy podchodziAi??y do wielkich tematA?w filozoficznych z ostroAi??ciAi??, jakiej nie znaAi??a A?adna cywilizacja starego Ai??wiata. Dla Indian nie byAi??y to tylko idee filozoficzne, byAi??a to rA?wnieA? religia nadajAi??ca sens kaA?dej chwili istnienia. CaAi??kowicie zaleA?ni od bogA?w Ai??miertelnicy A?yli w peAi??nej niepokoju A?arliwoAi??ci, oczekujAi??c ostatecznej chwili, ktA?ra poAi??Ai??czy ich z przodkami w pozaziemskiej wiecznoAi??ci.

AsmierAi?? obecna jest w kaA?dej rzeczy, stanowi podstawAi?? wierzeAi?? i przesAi??dA?w, o czym Ai??wiadczy legenda o sowie zwiastujAi??cej Ai??mierAi?? Indianina, znana w caAi??ej Ameryce A?aciAi??skiej. Wszechobecna jest w sztuce Meksyku, szczerzy zAi??by na murze czaszek skazaAi??cA?w, widoczna jest w groteskowych wizerunkach podczas Ai??wiAi??ta zmarAi??ych, podczas ekstatycznego wejAi??cia zabitych wojownikA?w do Domu SAi??oAi??ca. CaAi??y wszechAi??wiat jest wypeAi??niony Ai??mierciAi??. Wiatr, dusza Quetzalcoalta, wieje od czterech granic Ai??wiata, za ktA?rymi rozpoAi??ciera siAi?? kraina bogA?w. WschA?d to miejsce bogA?w Tlaloque, skAi??d wieje wiatr tlalocayotl; pA?Ai??noc to kraina piekAi??a Mictlan z wAi??ciekAi??ym wiatrem mictlampa ehecatl; zachA?d to kraina zAi??owrogich bogiAi?? Cihuapipiltin, skAi??d nadchodzi zimny wiatr nieszczAi??Ai??Ai?? i chorA?b, poAi??udnie jest krainAi?? bogiAi?? Huitznahua i groA?nego wiatru huitzlampa ehecatl. CzyA?, osaczony przez wiatry i wszechobecnAi?? Ai??mierAi??, czAi??owiek mA?gAi?? byAi?? wolny? CaAi??y Ai??wiat nawiedzany jest przez dusze zmarAi??ych, ktA?re ocierajAi?? siAi?? o A?ywych, czasami im pomagajAi??, lecz najczAi??Ai??ciej szkodzAi??. Trzy krainy zmarAi??ych, opisane przez SahagA?na, Dom SAi??oAi??ca (niebo), Tlatlocan (raj ziemski) i Mictlan (piekAi??o) odpowiadajAi?? trzem etapom indiaAi??skiej kosmogonii, a mit ten istnieje na caAi??ym kontynencie amerykaAi??skim. W przeciwieAi??stwie do religii chrzeAi??cijaAi??skiej, etapy te wyraA?ajAi?? jedynie hierarchiczny podziaAi??, nie wiAi??A?e siAi?? z nimi pojAi??cie kary. [...] RytuaAi??y pogrzebowe nie znaczyAi??y kresu drogi czAi??owieka, lecz poczAi??tek nowego A?ycia. GwaAi??townoAi??Ai?? A?ycia, zapaAi?? w walkach, pragnienia i cierpienia byAi??y krA?tkim przejAi??ciem od krA?lestwa podwA?jnego boga, Ometecutli, ojca i matki jednoczeAi??nie, do tajemniczego miejsca ostatniego pobytu, gdzie po przekroczeniu drzwi Domu SAi??oAi??ca, progu Tlalocanu, bAi??dA? rzeki Chiconahuapan, dusza zmarAi??ego odnajdywaAi??a swoich przodkA?w.

Wtedy indiaAi??ski lud Anahuacu mA?gAi?? poAi??Ai??czyAi?? siAi?? ze swymi prawdziwymi rodzicielami, z pierwszymi krA?lami ToltekA?w, ktA?rych pochowano w wielkim mieAi??cie Teotihuacan, i ktA?rzy stali siAi?? bogami. PoznaAi?? mA?gAi?? ekstazAi?? pozaziemskiego A?ycia, gdyA? ai??zjak mA?wili mAi??drcy, po Ai??mierci ludzie nie znikajAi??, lecz zaczynajAi?? nowe A?ycie, jakby budzili siAi?? ze snu, i przemieniajAi?? siAi?? w duchy albo w bogA?wai???. [...]

Bogowie

Niewiarygodne bogactwo meksykaAi??skich mitA?w napeAi??nia Barnardina de SahagA?n uczuciem przeraA?enia i fascynacji. Religia MexikA?w jest przede wszystkim pasjAi?? i to wAi??aAi??nie niepokoi i porusza ewangelizatorA?w. Lud, ktA?ry umiaAi?? pokonaAi?? i utrzymaAi?? w jarzmie sAi??siednie nacje, ktA?ry potrafiAi?? stworzyAi?? jednAi?? z najbardziej wyrafinowanych cywilizacji Mezoameryki, byAi?? jednoczeAi??nie gorAi??co oddany bogom, caAi??kowicie zwrA?cony ku Ai??wiatu nadprzyrodzonemu.

Wiara AztekA?w jest gwaAi??towna, A?arliwa, daleka od mrocznego obrazu, jaki sporzAi??dzili pierwsi kronikarze. WyraA?a siAi?? w kaA?dej chwili, w A?yciu powszednim i podczas Ai??wiAi??t. WaA?niejsza jest niA? instynkt przetrwania czy posiadania. Nie przypadkiem Bernardino de SahagA?n zaczyna swAi?? wielkAi?? relacjAi?? od opisu bogA?w i rytuaAi??A?w. SiAi??y nadprzyrodzone dzierA?Ai?? wAi??adzAi?? i rzAi??dzAi?? przeznaczeniem w Ai??wiecie Indian. To one stanowiAi?? najwiAi??ksze zagroA?enie dla hiszpaAi??skiej kolonii.

Bogowie i mity stojAi?? za kaA?dym wydarzeniem. Nad Meksykiem unosi siAi?? religijny zapaAi??, mistyczna A?arliwoAi??Ai?? obce Zachodowi. I podobnie jak nad cywilizacjAi?? MajA?w i ToltekA?w rozpoAi??ciera siAi?? cieAi?? fatalnoAi??ci. W zamian istnieje egzaltacja, upojenie, porozumienie. IndiaAi??scy bogowie nie sAi?? niedostAi??pni ani obojAi??tni. SAi?? bardzo bliscy, zwiAi??zani z ziemiAi?? i zamieszkujAi??cymi jAi?? istotami paktem krwi. Ai??ywiAi?? siAi?? darami, dymem, ciaAi??ami i sercami ofiar. LubiAi?? wszystko, co A?yje, wszystko im siAi?? naleA?y. Modlitwa jest przede wszystkim wymianAi?? ze Ai??wiatem pozaziemskim, z jej pomocAi?? czAi??owiek stara siAi?? uAi??agodziAi?? bogA?w i odwrA?ciAi?? od siebie nieszczAi??Ai??cie.

Podobni do ludzi, bogowie majAi?? swoje zalety i wady. Dla hiszpaAi??skiego duchownego dwoistoAi??Ai?? pogaAi??skich bogA?w jest niezrozumiaAi??a. Tezcatlipoca, Huitzilopochtli czy Tlaloc sAi?? ai??zdiabAi??amiai??? domagajAi??cymi siAi?? kultu o ai??zpotwornym okrucieAi??stwieai???. Wszyscy azteccy bogowie sAi??, wedAi??ud SahagA?na, diabAi??ami wzbudzajAi??cymi przeraA?enie bAi??dA? kpinAi??. Czczenie gA?r, gwiazd, ognia jest ai??zwielkim zaAi??lepieniemai???, a kult tzoalli (figurek z kukurydzianego ciasta i fasoli) to ai??zrzecz godna dzieci i osA?b bezmyAi??lnych raczej niA? ludzi rozumnychai???. Dla HiszpanA?w racjonalnej Europy XVI wieku religijny zapaAi?? Indian jest czAi??sto przedmiotem kpin. Ich rytuaAi??y i modlitwy uwaA?ane sAi?? przez konkwistadorA?w za przesAi??dy zasAi??ugujAi??ce na pogardAi??. JuA? wtedy pojawia siAi?? podziaAi?? na Indian i ludzi rozumnych, ktA?ry trwa do dzisiaj.

Tymczasem bogowie, ktA?rych odkrywa SahagA?n, panowie Indian podporzAi??dkowujAi??cy ich swym bezlitosnym pragnieniom, przeraA?ajAi??cy i zarazem bliscy, to potworni, to znA?w niepoznawalni ai??i?? ai??zduchy, powietrze i ciemnoAi??Ai??ai???, jak nazywali ich mAi??drcy – A?yjAi?? A?yciem silnym i rzeczywistym, ktA?re niepokoi kronikarza. Ai??w tAi??um bogA?w, poczAi??wszy od olbrzymA?w obecnych przy stworzeniu Ai??wiata po boA?kA?w ukrytych w zakamarkach rzeczywistoAi??ci, owe duchy drzew, gA?r, rzek, obAi??okA?w, nadajAi??ce Ai??wiatu w kaA?dej chwili sens pomyAi??lny bAi??dA? zAi??owrogi, upajajAi??ce i cudowne, tworzAi?? magiczny sobowtA?r Ai??wiata widzialnego. Ta bliskoAi??Ai?? nierzeczywistoAi??ci nadaje caAi??Ai?? potAi??gAi?? myAi??li amerykaAi??skich Indian. Pozbawieni swych bogA?w Aztekowie nie mogli przeA?yAi??. SahagA?n byAi?? niewAi??tpliwie pierwszym, ktA?ry to stwierdziAi??: ai??zPoniewaA? wszystko siAi?? skoAi??czyAi??o z przybyciem HiszpanA?w, poniewaA? zmuszajAi??c ich do swojego sposobu A?ycia, Hiszpanie wyrwali i obalili wszystkie zwyczaje i wszystkie prawa Indian, zarA?wno jeAi??li chodzi o rzeczy boskie, jak i rzeczy ludzkie, jako A?e byli to barbarzyAi??cy i baAi??wochwalcy, zaginAi??Ai?? caAi??y porzAi??dek, jaki oni mieliai???4.

***

AswiatAi??o i magiAi?? prekortezjaAi??skich kultur z ostroAi??ciAi?? dostrzegAi?? Antonin Artaud. Dla Artauda, jak dla Le ClAi??zio, cywilizacja MexikA?w stanowi doskonaAi??y przykAi??ad cywilizacji pierwotnej, czyli takiej, ktA?rej nie opuAi??cili bogowie. W studium o Tarahumarach Artaud pisze: Indianie ai??zsAi?? owAi??adniAi??ci filozofiAi??, sAi?? niAi?? opAi??tani aA? po fizjologiczne zniewolenie; nie ma u nich zbAi??dnego gestu, takiego, ktA?ry nie miaAi??by bezpoAi??redniego filozoficznego sensu. Oni stajAi?? siAi?? filozofami w sposA?b absolutny, tak jak maAi??e dziecko, rosnAi??c, staje siAi?? dorosAi??ymai???5. Zdegustowany materialistycznAi??, pozbawionAi?? mitA?w EuropAi??, ktA?ra ulegAi??a dyktatowi rozumu, Artaud pojechaAi?? do Meksyku, A?eby przestaAi?? byAi?? biaAi??ym, to jest tym, ktA?rego opuAi??ciAi??y duchy. ChciaAi?? odnaleA?Ai?? ai??zpotAi??A?ny sAi??oneczny rozbAi??ysk pierwotnej meksykaAi??skiej sztukiai???, w ktA?rej wszystko byAi??o bezpoAi??redniAi?? manifestacjAi?? tajemnych mocy obecnych w kosmosie. JadAi??c do Indian, pragnAi??Ai?? odnaleA?Ai?? rytuaAi??y, owo prastare opAi??tanie bogami bAi??dAi??ce najdoskonalszym wyrazem Czerwonej Kultury. UwaA?aAi??, A?e ai??zostatni meksykaAi??ski barbarzyAi??ca, niewyksztaAi??cony Indianin z zapadAi??ej wioski jest – w porA?wnaniu z kaA?dym Europejczykiem – czAi??owiekiem w najwyA?szym stopniu cywilizowanymai???6.

 

1 Claude LAi??vi-Strauss, Tristes Tropiques, Plon, ParyA? 1955.

2 Inga Clendinnen, Aztekowie, prA?ba interpretacji, PIW, Warszawa 1996.

3 Relation de Michoacan, przekAi??ad na j. francuski i opracowanie J.M.G. Le ClAi??zio, Gallimard, ParyA? 1984.

4 Jean-Marie G. Le ClAi??zio, MeksykaAi??ski sen, albo przerwana myAi??l indiaAi??skiej Ameryki, przekAi??. Zofia Kozimor, PIW, Warszawa 2010.

5 Antonin Artaud, Les Tarahumaras, Folio Essais, Gallimard, ParyA? 1987.

6 Leszek Kolankiewicz, AswiAi??ty Artaud, PIW, Warszawa 1988, (wyd. II SAi??owo/Obraz Terytoria, 2002).